Ewidencja instalacji fotowoltaicznych po Moje IRE: karta montażu, zgłoszenie OSD i CSIRE
21 sierpnia 2026 r. portal Moje IRE otworzył klientom dane z CSIRE: umowę, licznik i pomiary. Instalator OZE nie jest użytkownikiem tego systemu. Potrzebuje karty instalacji, która zestawia zgłoszenie do operatora z numerami urządzeń, zanim klient porówna ofertę z eksportem z CSIRE.
21 sierpnia 2026 r. Gramwzielone.pl opisał uruchomienie portalu Moje IRE: Polskie Sieci Elektroenergetyczne udostępniły odbiorcom, prosumentom i wytwórcom bezpłatny wgląd w dane z Centralnego Systemu Informacji Rynku Energii. Trzy dni wcześniej, 18 sierpnia 2026 r., OIRE opublikował na stronie PSE filmy instruktażowe i podręcznik użytkownika. Adres portalu to mojeire.csire.pl. Logowanie idzie przez Węzeł Krajowy (login.gov.pl).
Dla firmy montującej panele, pompę ciepła albo magazyn energii ten komunikat nie dotyczy nowego programu do wycen. Zmienia się coś innego: klient, który dotąd pytał o produkcję instalatora, sprzedawcę albo infolinię operatora, może sam otworzyć umowę, grupę taryfową, numer licznika i pomiary — w rozdzielczości dochodzącej do 15 minut — i wyeksportować je do CSV albo PDF. Jeśli ewidencja instalacji fotowoltaicznych w firmie kończy się na folderze z umową i zdjęciach z dachu, pierwsza reklamacja po starcie rozliczeń zderzy dwa zbiory danych, które nikt nie zestawił.
Co Moje IRE pokazuje klientowi, a czego instalator z tego nie zobaczy
Portal jest oknem odczytu. Q&A OIRE na stronie PSE rozróżnia trzy warstwy: dane handlowe umowy zarejestrowanej w CSIRE (rodzaj, okres, sprzedawca, grupa taryfowa, moc umowna, okres rozliczeniowy, ewentualna cena dynamiczna albo rozliczenie przedpłatowe), dane techniczne punktu poboru (moc i grupa przyłączeniowa, napięcie, fazowość, miejsce rozgraniczenia własności, zabezpieczenie przedlicznikowe, typ i numer seryjny licznika, informacja, czy jest to licznik zdalnego odczytu) oraz dane pomiarowe zużycia i wytworzenia. Zmiany umowy albo korekty w CSIRE klient zgłasza sprzedawcy albo operatorowi, nie w portalu.
Instalator OZE nie jest użytkownikiem profesjonalnym CSIRE tylko dlatego, że zamontował mikroinstalację. Portal Użytkownika Profesjonalnego (pup.csire.pl) służy operatorom, sprzedawcom i podmiotom odpowiedzialnym za bilansowanie po zawarciu umowy CSIRE, o której mowa w art. 11zg Prawa energetycznego. Firma montażowa nie zastąpi operatora, nie „wepchnie” zgłoszenia mikroinstalacji do CSIRE z własnego CRM i nie poprawi klientowi grupy taryfowej. Może natomiast — jeśli klient sam udostępni eksport albo wgląd — porównać to, co widać w systemie, z tym, co sama zapisała przy montażu.
Dane w Moje IRE pojawiają się dopiero wtedy, gdy do CSIRE dołączy operator, do którego sieci przyłączony jest punkt poboru. PSE publikuje listę podmiotów CSIRE i zastrzega, że brak nazwy na liście nie zwalnia z obowiązku dołączenia. Klient z terenu dużego OSD, który czeka na okno 19 października 2026 r., może więc przez kilka tygodni widzieć pusty portal i dzwonić do firmy, która instalację już oddała. To nie jest awaria montażu. To skutek etapowego wdrożenia, które trzeba umieć wyjaśnić, mając pod ręką datę zgłoszenia i potwierdzenie operatora.
Harmonogram CSIRE do 19 października 2026 r.
CSIRE ruszył 1 lipca 2025 r. Komunikat PSE o starcie systemu podaje, że w pierwszym dniu dołączyło czterech operatorów systemów dystrybucyjnych, operator przesyłowy, jedenastu sprzedawców i ponad sto podmiotów odpowiedzialnych za bilansowanie na obszarze tych operatorów. Kolejne okna — zgodnie z ustawą etapującą i Q&A OIRE — wypadły 1 marca 2026 r. i 1 lipca 2026 r. Ostateczny termin rozpoczęcia realizacji zadań za pośrednictwem CSIRE dla pozostałych podmiotów to 19 października 2026 r.
To obowiązujące prawo, nie zapowiedź. Instalator nie „wdraża CSIRE”. Odczuwa jednak skutki tego, czy jego klienci już mają dane w Moje IRE, czy jeszcze nie. Po 19 października większość punktów poboru powinna być w systemie; do tego dnia mapa jest nierówna. Firma działająca w kilku województwach obsługuje jednocześnie klientów, którzy już porównują 15-minutowe profile, i takich, którzy nadal dostają rozliczenie w dotychczasowym kanale sprzedawcy.
10 sierpnia 2026 r. Ministerstwo Energii opublikowało projekt nowelizacji Prawa energetycznego (UD446). To projekt, skierowany do konsultacji (6–13 sierpnia), a nie obowiązująca ustawa. Przewiduje plany działania na wypadek zakłóceń CSIRE, zasady rozliczeń przy czasowej niedostępności systemu oraz — wprost w komunikacie resortu — możliwość odstąpienia przez Prezesa URE od kar, jeśli podmiot z przyczyn technicznych lub organizacyjnych nie zdąży z integracją w pierwotnym terminie, pod warunkiem zakończenia procesu najpóźniej do 19 kwietnia 2027 r. Dla instalatora ten przepis, nawet gdyby wszedł w zaproponowanym brzmieniu, nie tworzy nowego obowiązku. Pokazuje jednak, że sam ustawodawca liczy się z poślizgiem po stronie operatorów i sprzedawców. Klient i tak będzie pytał firmę, która była na dachu.
W tym samym projekcie pojawia się obowiązek przekazywania operatorom danych czasu rzeczywistego, grafikowych i strukturalnych oraz możliwość ograniczenia albo wstrzymania świadczenia usług przesyłania lub dystrybucji na okres nie dłuższy niż 24 godziny, gdy wytwórca rażąco naruszy ten obowiązek. Dotyczy to źródeł i magazynów w skali istotnej dla bilansowania sieci, nie typowej mikroinstalacji prosumenckiej. Firmy, które obok dachów budują instalacje powyżej progu mikroinstalacji albo magazyny przy firmach, powinny śledzić, czy i w jakim brzmieniu te przepisy wejdą. Na razie pozostają w fazie projektu.
Zgłoszenie mikroinstalacji: 30 dni, załączniki i licznik zdalnego odczytu
Zanim cokolwiek pojawi się w CSIRE, instalacja musi zostać zgłoszona operatorowi. Biznes.gov.pl (usługa ou287) opisuje obowiązującą procedurę: mikroinstalacja to OZE o łącznej mocy zainstalowanej elektrycznej nie większej niż 50 kW, przyłączana do sieci o napięciu znamionowym niższym niż 110 kV. Moc instalacji nie może być większa niż moc przyłączeniowa. Zgłoszenie składa się co najmniej 30 dni przed planowanym podłączeniem. Operator ocenia wniosek; na uzupełnienie braków daje termin nie krótszy niż 30 dni. Po potwierdzeniu przyjęcia zgłoszenia przyłącza mikroinstalację w ciągu 30 dni, montuje układ zabezpieczający i licznik zdalnego odczytu, na własny koszt. Za samo przyłączenie mikroinstalacji na tych zasadach nie pobiera opłaty.
W praktyce to instalator kompletuje teczkę. Właściciel dachu rzadko sam zbiera schemat, karty katalogowe i oświadczenie o tytule prawnym. Biznes.gov.pl wymienia załączniki, bez których zgłoszenie wraca:
- schemat instalacji elektrycznej ze sposobem przyłączenia mikroinstalacji
- parametry techniczne i charakterystyka ruchowa urządzeń, w tym karty katalogowe urządzeń wytwórczych i przekształtnikowych
- certyfikat sprzętu spełniający wymagania NC RfG albo deklaracja zgodności w zakresie wskazanym przez operatora, albo sprawozdanie z testu zgodności w trybie uproszczonym
- pełnomocnictwo, jeśli zgłasza ktoś inny niż właściciel
- umowa sprzedaży energii, gdy zgłaszający zamierza sprzedawać energię wybranemu sprzedawcy albo sprzedawcy zobowiązanemu
- oświadczenie o tytule prawnym do nieruchomości i do mikroinstalacji
- oświadczenie instalatora o kwalifikacjach oraz o zgodności przyłącza z przepisami i zasadami wiedzy technicznej
Wzór zgłoszenia obowiązuje od 14 czerwca 2023 r. Każdy operator bywa wierny własnemu portalowi i checklistom. Firma pracująca na terenie PGE, Tauronu, Enei i Energa prowadzi więc równolegle kilka wariantów tej samej teczki. Jeśli dokumentacja żyje w skrzynce mailowej handlowca, na dysku biura i w telefonie kierownika ekipy, po trzech miesiącach nie da się odtworzyć, która wersja schematu poszła do OSD i czy numer seryjny falownika na oświadczeniu zgadza się z tabliczką na ścianie.
Biznes.gov.pl przypomina też, że instalator powinien mieć odpowiednie kwalifikacje — certyfikat do montażu OZE albo ważne świadectwo kwalifikacyjne do eksploatacji urządzeń, instalacji i sieci. To nie jest ozdobnik oferty. Operator może wezwać do uzupełnienia oświadczenia. Klient, który później otworzy Moje IRE i zobaczy inny licznik albo inną moc umowną niż w umowie z firmą, wróci z pytaniem, co dokładnie zgłoszono. Odpowiedź wymaga kopii zgłoszenia, daty potwierdzenia i protokołu z wizyty operatora, a nie ogólnego zapewnienia, że „wszystko poszło”.
Karta instalacji, której klient użyje przeciwko pustemu folderowi
Po montażu firma oddaje klientowi — w lepszym wariancie — instrukcję falownika, dane do monitoringu producenta i skan umowy. Brakuje w tym zestawie tego, co za chwilę zobaczy w Moje IRE: numeru punktu poboru, numeru seryjnego licznika, grupy taryfowej i daty, od której CSIRE ma pomiary wytworzenia. Ewidencja instalacji fotowoltaicznych nie polega na tym, by skopiować portal PSE. Polega na tym, by w karcie montażu zapisać te same identyfikatory, których klient użyje, gdy porówna obietnicę z oferty z eksportem z CSIRE.
Przykładowo, firma obsługująca kilkadziesiąt dachów w sezonie może dostać w jednym tygodniu trzy telefony o „zbyt niskiej produkcji”. W pierwszym przypadku OSD jeszcze nie dołączył do CSIRE, więc portal jest pusty, a klient czyta to jako awarię instalacji. W drugim licznik zdalnego odczytu ruszył później niż monitoring falownika, więc dwa wykresy nie nakładają się na siebie. W trzecim moc zainstalowana na zgłoszeniu różni się od mocy, którą handlowiec wpisał w ofercie, bo przy montażu zmieniono układ stringów. Bez karty, w której obok siebie leżą: data zgłoszenia, data potwierdzenia OSD, numer PPE, numer licznika, moc z oferty, moc ze zgłoszenia i numery seryjne paneli oraz falownika, serwis zgaduje.
Ta karta nie zastępuje teczki gwarancyjnej producenta i nie zastępuje konta w aplikacji falownika. Łączy trzy obiegi, które dziś rozjeżdżają się najszybciej: sprzedaż (co obiecano), montaż (co fizycznie powieszono) i operator (co przyjęto do sieci). Aplikacja dla firmy fotowoltaicznej opisuje lejek od leada do serwisu. Tutaj chodzi o węższy fragment: dokument, który przeżyje pierwsze logowanie klienta do Moje IRE.
W polu „status CSIRE” nie wpisuje się zgadywania. Wpisuje się to, co da się potwierdzić: czy operator klienta jest już na liście podmiotów CSIRE, czy klient widzi pomiary, czy licznik w portalu ma ten sam numer seryjny co protokół z wymiany. Reszta — „system jeszcze się zsynchronizuje” — jest interpretacją, której nie warto podawać jako faktu.
Certyfikat UDT i pięć montaży, których nie odtworzy się z faktur
Osobną warstwą ewidencji jest kwalifikacja ludzi na dachu. Urząd Dozoru Technicznego wydaje certyfikat instalatora OZE m.in. dla systemów fotowoltaicznych i pomp ciepła. Certyfikat jest ważny 5 lat. Po wydaniu dane trafiają do publicznego rejestru certyfikowanych instalatorów. Opłata za wydanie certyfikatu w zakresie jednego rodzaju OZE wynosi 445,18 zł; zgodnie z art. 157 ust. 3 ustawy o odnawialnych źródłach energii nie podlega zwrotowi przy odmowie.
Przedłużenie nie jest automatyczne. Wniosek trzeba złożyć najpóźniej 30 dni przed upływem ważności. W okresie 12 miesięcy przed tą datą instalator kończy szkolenie przypominające u akredytowanego organizatora. W okresie ważności certyfikatu musi zrealizować przynajmniej pięć instalacji danego rodzaju OZE. UDT opisuje te warunki w materiałach o przedłużaniu ważności; po terminie wynikającym z ustawy wniosku nie przyjmie. Firma, która zatrudnia kilku certyfikowanych montażystów i podwykonawców, a montaże rozlicza zbiorczo na fakturze spółki, po czterech latach może nie udowodnić, kto wykonał które pięć instalacji.
Rejestr publiczny pokazuje imię, nazwisko, numer certyfikatu, datę ważności i — jeśli instalator wyraził zgodę — miejsce wykonywania działalności. Klient albo operator może to sprawdzić niezależnie od oferty. Jeśli w umowie figuruje certyfikat, który w rejestrze jest nieważny, albo montaż podpisała osoba spoza listy ekipy, spór o jakość instalacji zaczyna się od kwalifikacji, zanim ktokolwiek otworzy wykres z Moje IRE.
Ewidencja montaży per osoba nie jest fanaberią kadrową. Jest warunkiem utrzymania uprawnienia, którym firma wygrała przetarg albo przekonała klienta. Wystarczy tabela: instalacja, adres, rodzaj OZE, data protokołu, osoba z numerem certyfikatu, skan oświadczenia. Przy dwóch, trzech osobach Excel to uniesie. Przy rotacji podwykonawców i sezonie, w którym ekipy jeżdżą równolegle, gubi się właśnie to powiązanie, którego UDT zażąda przy wniosku o przedłużenie.
Reklamacja produkcji, gdy klient przynosi eksport z CSIRE
Net-billing wycenia energię wprowadzoną do sieci, a nie „oddaje kilowatogodziny” jak stary system opustów. Klient porównuje obietnicę z oferty („tyle zaoszczędzisz”) z trzema liczbami, które nie oznaczają tego samego: produkcją z monitoringu falownika, energią wprowadzoną do sieci według CSIRE i depozytem u sprzedawcy. Moje IRE pokazuje pomiary. Nie pokazuje, czy oferta firmy była liczona na autokonsumpcję, na wprowadzenie do sieci, czy na mieszankę obu. Jeśli w umowie nie zapisano założeń, serwis tłumaczy model rozliczeń zamiast usterki.
Gdy klient przysyła PDF z portalu, warto najpierw odseparować pytania. Czy licznik w eksporcie to ten z protokołu wymiany? Czy okres pomiaru pokrywa się z okresem, w którym instalacja była już przyłączona? Czy spadek produkcji widać też w logach falownika, czy tylko w CSIRE? Czy magazyn energii — jeśli jest — zmienia profil wprowadzania do sieci w godzinach, których oferta nie opisywała? Każde z tych pytań wymaga innego dokumentu z karty instalacji. Bez nich firma albo przyjmuje reklamację „na wszelki wypadek”, albo odrzuca ją bez podstawy, którą dałoby się obronić.
Serwis terenowy dokłada kolejną warstwę. Aplikacja dla serwisu terenowego spina zlecenie, raport z wizyty i części w aucie. Przy instalacji PV raport z wizyty powinien odwoływać się do tej samej karty co zgłoszenie OSD: ten sam PPE, ten sam falownik, to samo zdjęcie tabliczki. Inaczej po dwóch latach gwarancji ekipa jedzie „na adres z Excela”, a klient w tym czasie zmienił sprzedawcę i w Moje IRE ma inną umowę, ale tę samą instalację.
Nie każda różnica między monitoringiem a CSIRE jest wadą montażu. Licznik operatora mierzy energię na granicy sieci. Falownik mierzy produkcję przed stratami i przed autokonsumpcją. Tłumaczenie tej różnicy jest częścią obsługi posprzedażnej, nie „świata IT”. Żeby je przeprowadzić spokojnie, firma musi mieć w jednym miejscu datę startu pomiarów u operatora i zrzut z dnia odbioru. Tego CSIRE za instalatora nie przechowa.
Excel, program branżowy albo aplikacja dopasowana do procesu
Kilkanaście instalacji rocznie, jeden certyfikowany instalator i jeden operator na terenie działania da się ogarnąć skoroszytem: kolumny z datą zgłoszenia, numerem PPE, numerami seryjnymi i datą ważności certyfikatu. Warunek jest prosty — jedna osoba pilnuje pliku, a załączniki leżą w folderze o stałej nazwie. Gdy ta osoba choruje w tygodniu, w którym operator wzywa do uzupełnienia schematu, proces i tak staje. To ograniczenie organizacji, nie arkusza.
Gotowy SaaS dla branży OZE bywa rozsądniejszy, gdy firma potrzebuje lejka ofert, grafiku ekip i standardowego protokołu PDF, a zgłoszenia do OSD i tak składa w portalu operatora. Nie buduje się wtedy własnego systemu po to, by mieć kalendarz. Problem zaczyna się, gdy program nie ma pola na PPE, nie wiąże montażu z konkretnym certyfikatem UDT, nie trzyma wersji schematu wysłanego do OSD i nie pozwala serwisowi otworzyć tej samej karty na telefonie. Wtedy albo naginamy proces do ograniczeń subskrypcji, albo dokładamy drugi arkusz „obok systemu”.
Integracja ma sens, gdy działa już program do ofert albo magazynu części, a brakuje tylko rejestru instalacji i zgłoszeń. Zamiast wymieniać narzędzie, dopina się kartę instalacji i status dokumentów. Dedykowana aplikacja uzasadnia się przy kilku ekipach, podwykonawcach, mieszance PV, pomp i magazynów, kilku OSD i realnym wolumenie reklamacji posprzedażnych. Wtedy koszt utrzymania spójnej teczki w mailu przewyższa koszt uporządkowania procesu. Gotowy program czy oprogramowanie na zamówienie rozstrzyga się na liczbie wyjątków, nie na haśle „cyfryzacja OZE”.
Aplikacja instalatora nie zastępuje portalu operatora, Moje IRE ani KSeF. Faktury ustrukturyzowane — od progów obowiązujących w 2026 r. — i tak idą przez Krajowy System e-Faktur; KSeF w aplikacji firmowej to osobny obieg. W karcie instalacji można przechowywać numer KSeF faktury za montaż, żeby reklamacja i rozliczenie dotyczyły tego samego zlecenia.
Jak może wyglądać rejestr instalacji w firmie montażowej
GESOFT buduje aplikacje dopasowane do procesu, gdy gotowe narzędzie nie obejmuje teczki, którą firma naprawdę wozi między dachem, biurem i operatorem. Taki rejestr nie potrzebuje katalogu kilkudziesięciu modułów. Wystarczy kilka funkcji, które wynikają z tego, co już opisano.
Karta instalacji trzyma w jednym miejscu: adres i dane klienta, moc z oferty i moc ze zgłoszenia, numer PPE po jego nadaniu, operator, daty zgłoszenia i potwierdzenia, numer seryjny licznika z protokołu wymiany, numery paneli, falownika i magazynu, pliki schematu i oświadczeń w wersji wysłanej do OSD, status „dane widoczne w Moje IRE / jeszcze nie”. Serwis otwiera tę samą kartę, a nie nowy wątek w komunikatorze.
Rejestr osób z certyfikatem UDT pokazuje datę ważności, datę szkolenia przypominającego i liczbę montaży danego rodzaju OZE w okresie ważności. Protokół z dachu przypisuje instalację do konkretnej osoby. Dzięki temu wniosek o przedłużenie certyfikatu nie zaczyna się od przeszukiwania faktur z zeszłego sezonu.
Zgłoszenie serwisowe łączy się z kartą, a nie z „adresem z mapy”. Raport z wizyty ma checklistę: zgodność tabliczki falownika, stan zabezpieczeń, zrzut monitoringu, adnotacja, czy klient przysłał eksport z CSIRE i za jaki okres. Zdjęcia z telefonu wpadają do tej samej teczki. Jeśli ekipa jeździ z tabletem, wystarczy przeglądarka; natywna aplikacja Android ma znaczenie dopiero wtedy, gdy praca idzie offline na terenie bez zasięgu i raport musi zostać w urządzeniu do powrotu.
Taki rejestr nie loguje się do CSIRE w imieniu klienta i nie udaje Moje IRE. Może natomiast przechowywać plik, który klient sam pobrał, z datą eksportu, żeby przy kolejnej rozmowie obie strony patrzyły na ten sam okres. Jeśli firma chce oddać klientowi własny panel statusu montażu i dokumentów, niech to będzie status zlecenia — a nie kopia pomiarów operatora.
Opisz projekt