Ile naprawdę kosztuje prowizja Glovo, Pyszne.pl i Uber Eats? Policz, zanim oddasz kolejny miesiąc
Autor:
Paweł Matusiak
·
Branżowe zestawienia na 2026 rok podają prowizje aggregatów w widełkach od ok. 10–15% (odbiór / własny kurier) do 25–35% przy dostawie kurierem platformy. Przy 40 zamówieniach dziennie to nie „kilka złotych” — to pensja kucharza albo cały czynsz.
Restaurator rzadko pyta o „aplikację webową”. Pyta: ile procent zabiera Glovo, czy Pyszne.pl się opłaca i czy da się sprzedawać na dowóz bez oddawania jednej trzeciej paragonu. Poniżej są liczby, które da się obronić — i kalkulacja, którą możesz podstawić pod swój lokal. Stawki w umowach są indywidualne; podajemy publicznie powtarzane widełki branżowe na 2025–2026, nie tajną tabelę konkretnej sieci. Żaden z aggregatorów nie publikuje jednej ogólnopolskiej stawki, więc kto obiecuje „oficjalne 27% Glovo” — zmyśla albo cytuje cudzą umowę.
Ten tekst nie namawia, żeby w poniedziałek wyłączyć konto na Pyszne. Portale realnie dają zamówienia, których lokal z nową nazwą nie zdobędzie z ulicy. Problem zaczyna się, gdy prowizja staje się stałym kosztem sprzedaży do ludzi, którzy i tak Cię znają. Wtedy płacisz za dostęp do bazy, której nie dostaniesz z powrotem — i za marketing, który nie buduje Twojej listy.
Jakie prowizje podają zestawienia branżowe w Polsce
Portale dla gastronomii (m.in. zestawienia Foodyo, WMenu, Gastroninja, UpMenu) zbieżnie opisują model prowizyjny aggregatów. Konkretny procent zależy od miasta, pakietu (dostawa platformy vs własny kurier vs odbiór) i tego, czy dokupujesz wyróżnienie w aplikacji. Orientacyjnie, na podstawie publicznie powtarzanych widełek 2025–2026:
- Pyszne.pl (Just Eat Takeaway) — często ok. 10–30% wartości zamówienia; niższe stawki przy własnym kurierze, wyższe przy pełnej obsłudze platformy. Małe lokale rzadko schodzą poniżej ok. 20%, jeśli nie wożą same.
- Glovo — najczęściej cytowane widełki 25–35% przy dostawie kurierem Glovo; pakiet z odbiorem osobistym bywa wyraźnie niższy (w starszych opisach pakietów pojawia się m.in. ok. 15% za pickup). To nie jest cennik Glovo — to zbieżność blogów branżowych.
- Uber Eats — zwykle w podobnym rzędzie co Glovo, ok. 25–30% (część zestawień podaje nawet do ~35%), plus koszty „promowania” restauracji w aplikacji.
Historycznie (m.in. doniesienia Business Insidera z okresu, gdy stawki były głośnym tematem) mówiło się o 25–30% na dostawie i nawet wyższych kosztach po zsumowaniu marketingu. Dziś nie cytujemy jednej „oficjalnej” liczby, bo jej nie ma. Widełki 10–35% obejmują cały model: od odbioru / własnego kuriera na dole, po pełną logistykę platformy na górze. Twoja umowa może leżeć gdziekolwiek w tym przedziale — i tylko ona się liczy do przelewu.
Do samej prowizji dochodzą rzeczy, które nie nazywają się prowizją, a zjadają marżę: opłata za wyróżnienie, różnica ceny w apce vs w lokalu (żeby „zmieścić” procent), reklamacje rozstrzygane po stronie platformy, spóźnienia kuriera obcego, które lądują w Twojej ocenie. Część zestawień dodaje 1–3% za obsługę płatności oraz rabaty „–20% na pierwsze zamówienie”, które zwykle finansuje kuchnia, nie portal.
Kalkulacja: 30 zamówień dziennie po 80 zł
Weźmy ostrożny, częsty scenariusz lunch + wieczór w mieście powiatowym albo dzielnicy dużego miasta: 30 zamówień dziennie, średni koszyk 80 zł, 22 dni sprzedaży w miesiącu, prowizja 25% (środek cytowanych widełek, nie maksimum). To nie jest „lokal z Instagrama w centrum Warszawy”. To wolumen, który robi wiele pizzerii, kebabów i kuchni azjatyckich bez krzyczenia o nim na LinkedIn.
- Obrót na platformie: 30 × 80 zł × 22 = 52 800 zł miesięcznie.
- Prowizja 25%: 13 200 zł miesięcznie.
- W rok (12 miesięcy, bez wahania sezonu): 158 400 zł oddane pośrednikowi.
- Przy 30% (górna część widełek Glovo/Uber): 15 840 zł / miesiąc, 190 080 zł / rok.
13 tys. zł to nie „opłata za marketing”. To często pensja kucharza albo czynsz za lokal. I to przy założeniu, że nie doliczasz sobie podwyżki cen w apce — jeśli doliczasz, część gości odpada, a stały klient uczy się, że „u Was w aplikacji jest drożej”. Podwójna cena (lokal vs apka) jest racjonalna księgowo i fatalna wizerunkowo: ten sam człowiek porównuje paragony.
Policz to samo na jednym zamówieniu. Koszyk 80 zł, prowizja 25% = 20 zł dla platformy, zanim odejmiesz food cost, opakowanie i gaz. Przy food coście 30% od netto i pudełku za kilka złotych zostaje często połowa tego, co na sali za ten sam talerz. Kuchnia pracuje tak samo. Różnica schodzi do pośrednika i do plastiku.
A jeśli to tylko 10 zamówień dziennie?
10 × 80 zł × 22 × 25% = 4 400 zł miesięcznie, 52 800 zł rocznie. Nadal więcej niż koszt utrzymania własnej strony zamówień, bramki BLIK i SMS-ów. Różnica: przy 10 zamówieniach aggregator bywa jedynym źródłem nowych gości — wtedy nie wyłączasz go z dnia na dzień. Budujesz własny kanał obok, nie zamiast.
A jeśli jedziesz 40 zamówień dziennie, jak w leadzie?
40 × 80 zł × 22 = 70 400 zł obrotu na platformie. Przy 25% to 17 600 zł miesięcznie, 211 200 zł rocznie. Przy 30%: 21 120 zł / miesiąc. To już nie jest „dopiero jak urośniemy”. To etat, drugi lokal albo spokojny rok bez kredytu na piec. Im wyższy wolumen, tym bardziej prowizja zachowuje się jak podatek od sukcesu: im lepiej Wam idzie, tym więcej oddajecie za ten sam dostęp do apki.
Co sprawdzić w umowie, zanim uwierzysz blogowi
Zestawienia dają rząd wielkości. Przelew robi aneks. Zanim porówna się „25% z internetu” z własnym P&L, warto otworzyć umowę i zaznaczyć cztery miejsca, w których lokale najczęściej się mylą:
- Od jakiej kwoty liczona jest prowizja — brutto czy netto. Przy 8% VAT na gastronomię różnica to ok. 2 punkty procentowe realnego kosztu.
- Czy prowizja obejmuje opłatę za dostawę zapłaconą przez gościa. Bywa, że tak; wtedy „25% od koszyka” nie znaczy tego, co myślisz.
- Kto finansuje promocje. „–20% na pierwsze zamówienie” w apce najczęściej schodzi z Twojej marży, nie z budżetu platformy.
- Czy jest parytet cenowy — zakaz niższej ceny we własnym kanale. Jeśli jest, plan „10% taniej na stronie” wymaga innej dźwigni: darmowa dostawa, deser, punkty.
Do tego tablet, opłata startowa, pakiet „super partner” i pozycja na liście. To nie jest prowizja, ale jest kosztem kanału. Jeśli raz w miesiącu kupujesz wyróżnienie, dolicz je do tych 13 200 zł, zanim powiesz, że „apka się opłaca, bo jest ruch”.
Czego aggregator nie odda, nawet jak płacisz
Prowizja boli w kasie. Większy koszt siedzi w danych. Po trzech latach na Glovo/Pyszne/Uber masz obroty, nie relację. Platforma wie, kto zamawia w piątek o 21:17, z jakim dodatkiem i jak często wraca. Ty dostajesz worek i ticket. Gdy jutro zmienią algorytm albo stawkę, nie masz listy, na którą możesz napisać: „zamów bezpośrednio, omijasz apkę”.
- Bazy klientów. Telefon i historia zostają w ich systemie. Wyłączenie konta = utrata widoczności z dnia na dzień.
- Relacji. Nie wyślesz kuponu urodzinowego bez płatnej „kampanii” w ich panelu.
- Marży na stałych. Gość, który i tak Cię zna, nadal generuje 25% dla platformy, jeśli zamawia w apce z przyzwyczajenia.
- Danych do reklamy. Nie wiesz tanio, który kod QR na pudełku zadziałał, bo pudełko wraca do ich aplikacji, nie na Twoją stronę.
- Oceny. Spóźniony kurier obcy ląduje w Twoich gwiazdkach. Reklamacja rozstrzygnięta „po stronie platformy” też.
Kiedy aggregator ma sens (i kiedy jest drogi)
Na otwarciu lokalu, w nowym mieście albo przy kuchni, której nikt nie szuka z nazwy — Pyszne/Glovo/Uber są witryną. Płacisz za dostęp do osób, które wpisują „kebab obok” o 21:30. To jest koszt pozyskania, nie koszt sprzedaży. Problem zaczyna się, gdy 60–80% dowozu to stałe adresy z Twojej dzielnicy, a i tak idą przez apkę, bo na stronie nie da się zamówić.
Aggregator ma też sens w martwych godzinach: wtorek 15:00, kuchnia stoi, zamówienie z cieńszą marżą jest lepsze niż zero. Ma sens, gdy nie masz własnego kuriera i 8 dowozów dziennie nie utrzyma etatu. Ma sens jako drugi kran obok własnego. Przestaje mieć sens jako jedyny kran, przez który leci lunch dla sąsiada z trzeciego piętra od dwóch lat.
Harvard Business Review (powołując się na Bain & Company) od lat powtarza rząd wielkości: pozyskanie nowego klienta kosztuje od 5 do 25 razy więcej niż utrzymanie obecnego, a wzrost retencji o 5% bywa wiązany ze wzrostem zysku o 25–95% (zależnie od branży). Źródło: Amy Gallo, „The Value of Keeping the Right Customers”, HBR, 2014, z badaniami Fredericka Reichhelda z Bain. W gastronomii „utrzymanie” to własny kanał: kupon w pudełku, SMS, karta lojalnościowa — nie kolejna prowizja za tego samego człowieka.
Przełóż to na 13 200 zł. Jeśli choć połowa z 30 zamówień dziennie to powtórki (adres wraca), to ok. 6 600 zł miesięcznie idzie na ludzi, których nie musisz „pozyskiwać” przez apkę. To jest budżet na własną stronę, bramkę, SMS i rabat 10% „omijasz pośrednika” — i nadal zostaje więcej niż przy 25%.
Własny system zamówień: co zostaje z tych 13 tysięcy
Własna strona zamówień (karta, koszyk, BLIK/Przelewy24, odbiór i strefy dowozu) kosztuje raz — plus tani SMS i prowizja bramki płatności, rzędu ułamka tego, co bierze aggregator. Szczegóły procesu są w artykule o własnym systemie zamówień online. Do tego samego panelu dokładamy później menu QR i lojalność.
Nie obiecujemy, że od jutra 52 800 zł zejdzie z platformy na Twoją domenę. Gość ma nawyk: otwiera Glovo, nie wpisuje nazwy lokalu. Nawyk łamie się kuponem na pudełku, krótszym czasem (Twój kurier zna klatkę), inną ceną albo punktami. Platforma zostaje dla obcych. Stałych zapraszasz do siebie. Po sezonie widać w liczbach, jaki procent dało się przerzucić — i czy 13 tys. spadło do 8 czy do 4.
- Policz swój realny procent z umowy (nie z bloga) × obrót z platform w ostatnim miesiącu.
- Oszacuj, ile z tych zamówień to stałe adresy (kod pocztowy powtarza się).
- Na pudełku i paragonie daj QR do własnej strony z rabatem 10% „omijasz apkę”.
- Zostaw aggregator dla gości, którzy Cię nie znają. Przerzuć stałych.
- Po 90 dniach porównaj udział własnego kanału w dowozie. Zostaw oba krany albo przykręć ten droższy.
Jak wygląda pierwszy etap u nas (bez kombajnu)
MVP to nie natywna apka w dwóch sklepach i flota kurierów z GPS. To karta, koszyk, płatność, odbiór, strefy dowozu, SMS „zamówienie przyjęte” i panel kuchenny, który nie wymaga tabletu od Glovo, żeby zobaczyć ticket. Kurier własny albo partner — drugi etap, gdy pierwszy już sprzedaje. Integracja z kasą / POS — gdy wolumen to uzasadnia, nie na dzień jeden.
Jeśli znasz swoją prowizję z aneksu — wpisz ją w wiadomości razem z liczbą zamówień i średnim koszykiem. Policzmy na Twoich liczbach, nie na średniej z internetu, czy MVP strony zamówień zwróci się w dwa miesiące czy w pół roku.
Marża na jednym paragonie 80 zł: VAT, food cost, pudełko
Zestawienia branżowe (WMenu, Foodyo) rozpisują nie tylko procent, ale i to, co zostaje po VAT i koszcie jedzenia. Przy koszyku 80 zł i prowizji 25% platforma bierze 20 zł od brutto. Przy 8% VAT na gastronomię podstawa netto to ok. 74 zł; food cost 30% od netto to kolejne ~22 zł, opakowanie kilka złotych. Na sali ten sam talerz zostawia wyraźnie więcej, bo nie ma 20 zł pośrednika. Dlatego 13 200 zł z kalkulacji 30 × 80 × 22 nie jest „marketingiem” — jest różnicą między pensją kucharza a prowizją za dostęp do apki.
Nie mieszaj tego z jedną „oficjalną stawką Glovo”. Jej nie ma. Widełki 10–35% obejmują odbiór / własnego kuriera na dole i kuriera platformy na górze. Jeśli Twoja umowa to 28% od brutto plus rabat „–20% pierwsze zamówienie” finansowany przez kuchnię, zostaje mniej niż w przykładzie 25%. Podstaw swój aneks w te same 30 × 80 × 22 = 52 800 zł obrotu i zobaczysz, czy schodzi 13 200, czy bliżej 15 840 jak przy 30%.
Test kwartalny: ilu gości wraca przez apkę
Raz na kwartał wyciągnij z panelu platformy listę zamówień z 90 dni i policz, ile adresów / telefonów powtórzyło się więcej niż raz. Próg, od którego warto działać: ok. 20% powtórek. Dużo powtórek = płacisz 25% od ludzi, których nie musisz pozyskiwać (HBR/Bain: nowy klient 5–25× droższy niż utrzymanie; 5% retencji wiązane z 25–95% zysku). Mało powtórek = apka naprawdę akwiruje, ale w torbie nie ma powodu wrócić na Twoją stronę: brak QR, brak kuponu, brak krótszego czasu własnym kurierem.
- Powtórny adres: kupon 10% „omijasz apkę” na pudełku i paragonie (8 zł z 80 zł vs 20 zł prowizji).
- Jednorazowy gość: zostaw platformę, nie wyłączaj jej w poniedziałek.
- Po 90 dniach porównaj udział własnego kanału. Cel nie jest 0% Glovo — cel jest spadek tych 13 200 zł o stałych.
13 200 zł miesięcznie: etat, czynsz albo własny kurier
Przy 30 zamówieniach dziennie po 80 zł i 25% schodzi 13 200 zł / miesiąc, 158 400 zł / rok. Przy 40 zamówieniach z leadu: 17 600 zł / 211 200 zł. To jest widełki pensji kucharza albo czynszu w mieście powiatowym. Część lokali woli oddać 25–35% za logistykę, bo 8 dowozów dziennie nie utrzyma etatu kuriera — i to jest racjonalne na starcie. Przestaje być racjonalne, gdy te 30 ticketów to w większości ta sama dzielnica. Własny kanał (strona, BLIK, SMS) kosztuje ułamek prowizji bramki, nie 25% koszyka. Aggregator zostaje witryną. Marża wraca do kuchni.
Najczęściej zadawane pytania
- Ile procent bierze Glovo od restauracji w 2026?
- Publiczne zestawienia branżowe najczęściej podają 25–35% przy dostawie kurierem platformy i wyraźnie mniej przy odbiorze. Ostateczna stawka jest w Twojej umowie. Glovo nie publikuje jednej krajowej taryfy — nie cytujemy „oficjalnego procentu”, którego nie ma.
- Ile bierze Pyszne.pl?
- Cytowane widełki to ok. 10–30% wartości zamówienia, zależnie od modelu dostawy. Mały lokal z kurierem Pyszne rzadko widzi dno tych widełek. Historycznie sam system zamówień bywał tańszy niż pełna dostawa „pomarańczowymi plecakami”.
- Ile bierze Uber Eats w Polsce?
- Zestawienia 2025–2026 stawiają Uber Eats w podobnym rzędzie co Glovo: zwykle ok. 25–30%, część opisów do ~35%, plus promocje w aplikacji. Znów: umowa, nie blog.
- Czy własny system zastąpi aggregatory?
- Może, ale nie musi. Sensowny plan to własny kanał dla stałych i platforma dla nowych — dopóki liczby nie pokażą inaczej. Wyłączenie z dnia na dzień zabija widoczność, której nie masz jeszcze na własnej domenie.
- Ile trwa zrobienie własnej strony zamówień?
- Karta, koszyk, płatność i odbiór to zwykle tygodnie. Dowóz, kurierzy i apka mobilna — drugi etap, gdy pierwszy już sprzedaje. Nie zaczynamy od sklepu z aplikacją, jeśli nie ma koszyka na WWW.
- Czy rabat 10% na własnej stronie nie zje marży?
- 10% z 80 zł to 8 zł. 25% prowizji to 20 zł. Nawet po rabacie zostaje więcej niż przy platformie — o ile umowa nie blokuje niższej ceny. Wtedy dajesz dodatek albo darmową dostawę, nie procent.
- Od jakiego wolumenu własny kanał ma sens?
- Już przy 10 zamówieniach dziennie po 80 zł i 25% schodzi 4 400 zł miesięcznie — więcej niż utrzymanie strony i bramki. Przy 30 zamówieniach (13 200 zł) zwrot MVP jest kwestią miesięcy, nie lat. Próg to nie magiczna liczba, tylko Twój aneks × Twój udział stałych adresów.
Powiązana usługa:
Dedykowane oprogramowanie dla firm
Opisz projekt