Własny system zamówień online dla restauracji — bez prowizji Pyszne i Glovo
Autor:
Paweł Matusiak
·
Aggregator zabiera 20–30% od każdego zamówienia i trzyma Twojego klienta u siebie. Własna strona zamówień, płatność i dowóz zostawiają marżę w lokalu i budują bazę, której nikt Ci nie wyłączy.
Prowizja 25% od zamówienia za 80 zł to 20 zł, które mogły zostać na produkt, kuriera i zysk. Do tego klient wraca do aplikacji aggregatora, nie do Ciebie. Własny system zamówień online dla restauracji odwraca ten układ: karta, koszyk, płatność i status dowozu są na Twojej domenie. Aggregator może zostać jako kanał dodatkowy — nie jako jedyny kran z zamówieniami. Zamówienia online bez prowizji nie oznaczają wojny z Pyszne i Glovo od poniedziałku. Oznaczają, że stały gość ma gdzie kliknąć, gdy już Cię zna.
Piszemy to dla lokalu, który co tydzień widzi fakturę z platformy i czuje, że „dowóz się nie spina”. Poniżej: co naprawdę zabiera aggregator (nie tylko procent z ulotki), jak wygląda dzień kuchni i kuriera na własnym kanale, prosta kalkulacja prowizji, SaaS kontra własna aplikacja, wdrożenie etapami i błędy, które zostawiają Cię z ładną stroną i zerowym ruchem.
Co naprawdę zabiera aggregator
Zestawienia branżowe z polskiego rynku 2024–2026 powtarzają widełki prowizji rzędu 10–35% wartości zamówienia, zależnie od platformy i modelu dostawy. Pyszne.pl bywa w przedziale ok. 10–30% (niżej przy własnym kurierze, wyżej przy pełnym marketplace). Glovo i Uber Eats w praktyce lokali często lądują bliżej 25–35%, gdy dostawę robi kurier platformy. Do tego opłaty za wyróżnienie, promocje „za Twoje pieniądze” i inną cenę w aplikacji niż w lokalu, bo musisz doliczyć prowizję. To nie jest oficjalny cennik Ministerstwa — to to, co restauratorzy widzą na fakturach i w umowach. Konkretną stawkę masz w swoim aneksie, nie w artykule.
- Prowizja od wartości zamówienia (często 20–35%), plus opłaty za wyróżnienie i „boost” w wyszukiwarce.
- Klient i historia zamówień zostają w ich bazie — wyłączenie konta odcina ruch z dnia na dzień.
- Ceny w aplikacji bywają inne niż w lokalu, bo musisz doliczyć prowizję, a gość i tak porównuje.
- Ocena lokalu wisi na obcej platformie; jedna seria spóźnień niszczy widoczność, nawet jeśli wina leży po stronie kuriera platformy.
- Nie masz pełnego kontaktu z gościem: nie wyślesz kuponu na urodziny bez płacenia za „kampanię”.
- Reklama, którą i tak robisz na Instagramie, ląduje na stronie aggregatora, nie na Twoim koszyku.
- Kuchnia pracuje na trzech tabletach i trzech cennikach — pomyłki i spóźnienia są wbudowane.
Jak wygląda własna strona zamówień
Gość wchodzi z Google albo Instagrama, wybiera odbiór lub dowóz, składa koszyk, płaci (Przelewy24, BLIK, karta, za pobraniem). Kuchnia widzi ticket. Kurier — listę i mapę. Gość — status: przyjęte, w przygotowaniu, w drodze, dostarczone. To samo menu możesz wystawić jako QR przy stoliku. Jedna karta, trzy fronty: sala, odbiór, dowóz. Bez trzech paneli i trzech „prawd o cenie kotleta”.
- Strefy dowozu i minimalna wartość zamówienia — bez ręcznego liczenia w głowie i bez kłótni z kurierem.
- Godziny otwarcia, przerwa, „dziś nie dowozimy po 21:00”, osobno na odbiór i na dowóz.
- Modyfikatory dań, zestawy lunchowe, kody rabatowe dla stałych klientów.
- Powiadomienie SMS / mail przy zmianie statusu, żeby telefon kuchni nie dzwonił „gdzie jest moja pizza”.
- Panel, z którego wystawisz to samo menu na QR przy stoliku.
- Limit równoległych ticketów, żeby piątkowy peak nie zabił czasu dostawy.
- Raport: kanał (Google, Instagram, QR na pudełku), wartość, czas przygotowania, opóźnienia.
Dzień z życia kuchni i kuriera na własnym kanale
11:50 — włączasz lunch. Strona nie przyjmie dowozu poza strefą i poniżej minimum. 12:20 — trzy tickety z Google, dwa z QR na pudełku z wczoraj, jeden z Instagrama. Kuchnia widzi jedną kolejkę, nie trzy tablety. 13:40 — kurier odznacza „dostarczone”, gość dostaje SMS. Nikt nie dzwoni „czy już jedziecie”.
18:00 — peak. System zamyka nowe dowozy, gdy czas przygotowania przekroczy próg, który ustawiłeś. Lepiej nie przyjąć, niż dostać jedynkę. 20:15 — kupon w pudełku „następnym razem u nas −10%” z kodem na Twoją stronę. Część jutrzejszych zamówień nie wejdzie już przez aggregator. 21:30 — raport: ile sztuk z prowizją, ile bez, średni koszyk, które dzielnice spóźniają. To decyzja na jutro, nie na „kiedyś zrobimy własną apkę”.
- Otwarcie: strefy, godziny, stany, limit ticketów.
- Lunch: jedna kolejka z Google, QR i telefonu wpisanego w panel.
- Popołudnie: kody w pudełku, SMS do stałych, wyłączenie dań których nie ma.
- Wieczór: próg czasu dostawy, priorytet odbioru osobistego gdy flota nie wyrabia.
- Zamknięcie: prowizja vs kanał własny, spóźnienia, produkt na jutro.
Liczby i kalkulacja: kiedy własne zamówienia online bez prowizji się spłacają
Policz: 30 zamówień dziennie × 80 zł × 25% prowizji × 22 dni = 13 200 zł miesięcznie oddawane platformie. Nawet jeśli zejdziesz tylko z jedną trzecią tego ruchu na własny koszyk, zostaje ponad 4000 zł miesięcznie. Własny system kosztuje raz (plus tani SMS i bramka płatności). Po spłacie zostaje Ci marża i baza telefonów. Harvard Business Review i Bain od lat powtarzają, że pozyskanie nowego klienta bywa 5–25 razy droższe niż utrzymanie obecnego. Aggregator sprzedaje Ci właśnie to droższe pozyskanie — za każdym razem od nowa.
Nie musisz mieć 30 zamówień, żeby matematyka zadziałała. Przy 12 zamówieniach dziennie i 22% prowizji od koszyka 70 zł też wychodzą tysiące w miesiącu. Dokładamy potem lojalność i rezerwacje stolików — jeden backend, kilka frontów. Kanał własny zaczyna się od strony, która działa na telefonie, nie od aplikacji w App Store.
- Prowizja 10–35% × liczba zamówień × średni koszyk — to Twój „abonament” za cudzą aplikację.
- Koszt bramki i SMS-a na własnym kanale jest ułamkiem tej prowizji przy powtarzalnym wolumenie.
- Stały gość z kuponem w pudełku wraca taniej niż nowy z reklamy na platformie.
- Jedna karta na salę i dowóz obcina pomyłki cenowe i czas aktualizacji.
- Baza telefonów to aktywo. Konto na Glovo jest wypożyczeniem ruchu.
Gotowy SaaS zamówień czy własna aplikacja?
Gotowy silnik zamówień (abonament) bywa dobry, gdy masz jeden lokal, prostą kartę i chcesz ruszyć w dwa tygodnie. Własny system zamówień online dla restauracji opłaca się, gdy: kilka lokali, własne strefy i kurierzy, ta sama karta na QR i dowóz, kody lojalnościowe, integracja z kasą, albo gdy SaaS zabiera procent od koszyka „za sukces”. Wtedy płacisz pośrednikowi dwa razy: raz Glovo, drugi raz „własnemu” abonamentowi z prowizją.
- Chcesz SEO na „pizza na dowóz + dzielnica” i koszyk pod Twoją domeną, nie pod marką platformy.
- Masz albo planujesz swoich kurierów i mapę stref, której gotowiec nie umie.
- Potrzebujesz limitów kuchni, preorderów na święta i faktur B2B na lunch do biura.
- Dane gości i historia zamówień mają zostać u Ciebie, pod RODO.
- Kolejny krok to aplikacja z push — ale dopiero gdy strona już sprzedaje.
Aplikacja mobilna czy strona, która działa na telefonie?
Na start zwykle wystarczy strona zamówień idealnie działająca na telefonie. Aplikacja Android ma sens, gdy masz już bazę stałych klientów i chcesz powiadomienia push („pizza dnia”, status kuriera). Nie budujemy sklepu App Store, zanim nie ma powtarzalnych zamówień — to zbędny koszt na starcie. PWA (dodaj do ekranu głównego) bywa złotym środkiem: ikona jak apka, bez recenzji w sklepie i bez 30% podatku od zakupów w aplikacji.
Wdrożenie etapami
Nie odpalamy floty i aplikacji w pierwszym tygodniu. Najpierw karta, koszyk, płatność i odbiór osobisty — najtańszy kanał, zero kuriera. Potem dowóz w jednej strefie i jeden kierowca. Potem kody w pudełku i SMS do osób, które już u Ciebie były. Aggregator zostaje, aż własny kran nie złapie stałych. Szkolenie kuchni to kwadrans przy żywych ticketach, nie „nowy system od poniedziałku bez planu B”.
- Etap 1: menu, koszyk, BLIK/karta, odbiór osobisty, ticket na kuchnię.
- Etap 2: strefy dowozu, minimum, statusy, SMS, jeden kurier albo partner.
- Etap 3: kody rabatowe, kupon na pudełku, most do lojalności.
- Etap 4: ta sama karta jako menu QR, raporty kanałów, limit peak.
- Etap 5: drugi lokal, apka z push, ewentualnie własna flota i mapa.
Błędy, które zostawiają Cię z ładnym koszykiem i pustą kuchnią
Najdroższy błąd: wyłączyć Pyszne z dnia na dzień bez ruchu na własną stronę. Drugi: strona, która nie działa na telefonie albo gubi płatność BLIK. Trzeci: brak QR na pudełku i w lokalu — gość nie ma jak wrócić. Czwarty: ta sama cena co na aggregatorze, mimo że tam doliczasz prowizję; na własnym kanale możesz (i powinieneś) dać powód, żeby kliknąć u Ciebie. Piąty: kuchnia bez limitu ticketów i spóźnienia, które zabijają opinię zanim kanał dojrzeje.
- Brak Google Business i frazy lokalnej — system nie zastąpi tego, że nikt Cię nie znajduje.
- Trzy różne karty (sala, Glovo, strona) i trzy ceny tej samej pizzy.
- Odbiór osobisty ukryty, choć to najwyższa marża i najprostszy start.
- Brak statusów: gość dzwoni, kuchnia się denerwuje, kurier zgaduje.
- Kampania SMS bez zgody RODO i bez wartości („mamy pizzę”) zamiast konkretnego kuponu.
- Własna apka w sklepie, zanim strona sprzeda pierwsze sto zamówień.
Kuchnia, kasa i cash flow — nie tylko „ładny koszyk”
Własne zamówienia online bez prowizji nie kończą się na przycisku „zamawiam”. Kuchnia musi dostać ticket w tym samym formacie co sala i aggregator, inaczej piątek rozjedzie się na trzech drukarkach. Bramka płatności (BLIK, karta) musi spiąć się z kasą fiskalną: paragon, stawka VAT na zestaw lunchowy, ewentualna zaliczka na preorder świąteczny. Ministerstwo Finansów nie robi wyjątku, bo koszyk stoi na Twojej domenie. Jeśli gość płaci z góry, a kuchnia odrzuca zamówienie po 20 minutach, polityka zwrotu musi być na stronie, nie w głowie kierownika. To te szczegóły odróżniają system zamówień od landing page’a z numerem telefonu.
Checklista 4 tygodni: od odbioru do pierwszego dowozu
Tydzień 1 — karta, koszyk, BLIK, odbiór osobisty, ticket na kuchnię identyczny jak ze sali. Tydzień 2 — QR na pudełkach aggregatora i na drzwiach lokalu, kupon −10% na kanał własny. Tydzień 3 — jedna strefa dowozu, jeden kierowca, statusy SMS. Tydzień 4 — limit ticketów w peak i raport: ile sztuk z prowizją, ile bez. Aggregator zostaje włączony. Wyłączasz go dopiero, gdy własny kran regularnie łapie stałych.
- Dzień 1–7: odbiór, płatność, jeden ticket, test na załodze i rodzinie.
- Dzień 8–14: QR na pudełku, wizytówka Google z linkiem do koszyka, nie do telefonu.
- Dzień 15–21: strefa, minimum, jeden kurier, zamykanie po 21:00.
- Dzień 22–28: kody stałych, SMS zgoda, porównanie prowizji tydzień do tygodnia.
- Miesiąc 2: druga strefa albo drugi lokal, nie aplikacja w sklepie.
- Miesiąc 3: lojalność na tej samej bazie telefonów.
24 miesiące prowizji kontra własny kanał — konkretny rachunek
Weź 18 zamówień dziennie, koszyk 75 zł, 24% prowizji, 22 dni. To około 7 100 zł miesięcznie, ponad 85 000 zł w dwa lata, oddane platformie. Przerzucenie jednej trzeciej na zamówienia online bez prowizji zostawia ~28 000 zł. Własny system plus bramka i SMS w tym horyzoncie zwykle kosztuje ułamek tej kwoty. Reszta zostaje na produkt, kuriera i zysk. HBR i Bain: nowe pozyskanie bywa 5–25× droższe niż utrzymanie — aggregator sprzedaje Ci właśnie to droższe pozyskanie, za każdym razem od nowa.
SaaS zamówień za 300 zł plus procent od koszyka przez 24 miesiące potrafi zjeść oszczędność, po którą budowałeś „własny” kanał. Pytaj, czy abonament ma prowizję „za sukces”. Jeśli tak, liczysz pośrednika dwa razy. Własna aplikacja ma koszt startu i zero procent od Twojego gościa z Google.
- Zsumuj 24 faktury aggregatora — to budżet na własny koszyk, nie na kolejny boost.
- Odbiór osobisty ma najwyższą marżę: zacznij od niego, zanim kupisz skuter.
- Cena na stronie własnej musi być lepsza niż w apce z prowizją, inaczej nikt nie zejdzie.
- Po 24 miesiącach baza telefonów jest aktywem. Konto na platformie jest wypożyczeniem.
Skąd wezmą się pierwsze zamówienia (bez magicznego „SEO samo przyjdzie”)
System nie zastąpi tego, że nikt nie zna adresu. Pierwsze tickety biorą się z QR na pudełku, z linku w bio Instagrama, z przycisku w wizytówce Google i z kartki przy kasie. Fraza „pizza na dowóz + dzielnica” zaczyna pracować po tygodniach, nie po weekendzie. W tym czasie kupon w pudełku jest Twoim najtańszym media buyingiem: gość już Cię zjadł, nie musisz kupować go od Glovo drugi raz.
Jeśli liczysz prowizje co tydzień i wiesz, że to za dużo — opisz menu, strefę dowozu i czy masz swoich kurierów. Powiemy, od czego zacząć, żeby pierwszy kanał własny ruszył przed kolejnym sezonem. Jeśli po liczbach wyjdzie, że na razie wystarczy odbiór i kupon w pudełku, nie będziemy sprzedawać floty.
Najczęściej zadawane pytania
- Czy własny system zamówień zastąpi Pyszne.pl i Glovo?
- Może, ale nie musi. Najczęściej zostawiasz je jako źródło nowych gości, a stałych przerzucasz na swoją stronę kuponem w pudełku albo w SMS-ie. Celem jest spadek udziału prowizji, nie ideologiczny bojkot.
- Czy potrzebuję własnych kurierów?
- Albo swoich, albo partnera. System pokazuje strefy i statusy. Nie musisz od razu budować floty — na start bywa odbiór osobisty plus jeden kierowca.
- Jak goście znajdą stronę zamówień?
- Google („pizza na dowóz + dzielnica”), wizytówka, Instagram, kod QR na pudełku i w lokalu. Sam system nie zastąpi reklamy — ale każde kliknięcie zostaje u Ciebie, bez 25% po drodze.
- Ile trwa wdrożenie?
- Karta, koszyk, płatność i odbiór to zwykle tygodnie, nie miesiące. Dowóz, kurierzy i apka mobilna idą w drugim etapie, gdy pierwszy kran już sprzedaje.
- Czy ceny na stronie mają być niższe niż na Glovo?
- Zwykle tak — albo niższa cena, albo kupon dla kanału własnego. Gość musi mieć powód, żeby nie otworzyć apki, którą już ma na telefonie.
- Co z kasą fiskalną i paragonem?
- Zamówienie łączymy z Twoim POS / kasą. Paragon i JPK zostają po stronie kasy i księgowości, nie „w koszyku na stronie”.
- Czy da się wziąć zamówienie przez telefon do tego samego panelu?
- Tak — i trzeba. Inaczej kuchnia ma dwa światy. Recepcja wpisuje rozmowę jak kelner wpisuje stół.
- Ile zamówień dziennie, żeby to miało sens?
- Nie ma magicznej liczby. Im wyższa prowizja i średni koszyk, tym szybszy zwrot. Przy kilkunastu zamówieniach dziennie matematyka często już się spina na pierwszym etapie (odbiór + strona).
Powiązana usługa:
Dedykowane oprogramowanie dla firm
Opisz projekt